• Wersja kontrastowa
  • A-
  • A+

MAJOWE W WYGONOWIE – TRADYCJA, KTÓRA ŁĄCZY POKOLENIA

Utworzono:

Gdy zapada majowy wieczór, a słońce chowa się za horyzontem, w Wygonowie dzieje się coś niezwykłego.

O godzinie 19.00 mieszkańcy wychodzą z domów i kierują swoje kroki ku kapliczce stojącej przy wiejskiej drodze. Tak samo robili ich rodzice, dziadkowie i pradziadkowie. Od ponad stu lat.

Niewielu pamięta, że tradycja majowych nabożeństw przy kapliczkach narodziła się w czasach, gdy Polski nie było na mapie Europy. W okresie zaborów wiara była jednym z niewielu elementów pozwalających zachować narodową tożsamość. Wieczorne spotkania przy figurach Matki Bożej stawały się nie tylko modlitwą, ale również sposobem na podtrzymywanie wspólnoty, języka i pamięci o ojczyźnie.

Na wsiach kapliczki były miejscami szczególnymi. To tutaj spotykali się mieszkańcy po zakończonej pracy. Śpiewali pieśni maryjne, odmawiali Litanię Loretańską i przekazywali dzieciom historie swoich rodzin oraz miejscowości. W czasach, gdy nie było telewizji, internetu i telefonów, kapliczka była sercem wsi – miejscem spotkań, rozmów i wspólnego przeżywania ważnych chwil.

Wśród śpiewu pieśni maryjnych, przy zapachu świeżej zieleni i wspomnieniu tataraku rozsypywanego niegdyś wokół kapliczki, ożywa tradycja, która dla wielu jest czymś więcej niż nabożeństwem. To spotkanie z historią własnej wsi.

Kapliczka w Wygonowie została ufundowana przez mieszkańców w 1916 roku. Widniejący na niej napis:

„Przelanie krwi na ziemi polskiej i na niej znoszenie klęsk. Fundacja wsi Wygonowo 1916 r.”

powstał w czasie I wojny światowej, gdy mieszkańcy Podlasia doświadczali niepewności, biedy i skutków działań wojennych. Kapliczka była wyrazem wiary, nadziei oraz wdzięczności za przetrwanie trudnych czasów.

Przez kolejne pokolenia gromadzili się przy niej mieszkańcy Wygonowa. Śpiewali te same pieśni, wypowiadali podobne modlitwy i przekazywali swoim dzieciom wartości, które uważali za najważniejsze.

Dziś o to wyjątkowe miejsce dba Grzegorz Piotrowski wraz z sąsiadami, przygotowując kapliczkę na majowe nabożeństwa tak, jak czyniono to od pokoleń.

Patrząc na ten film, trudno nie pomyśleć o wszystkich tych ludziach, którzy przez ponad sto lat stali dokładnie w tym samym miejscu. O ich codziennych troskach, marzeniach, pracy i modlitwach.

Bo są tradycje, które nie potrzebują wielkich scen ani głośnych słów. Wystarczy śpiew unoszący się nad podlaską wsią w majowy wieczór, by poczuć, że historia nadal tu żyje.

Skip to content